niedziela, 22 października 2017

Dlaczego maseczki Bania Agafii stały się tak popularne?


Seria kosmetyków Bania Agafii została stworzona przez kosmetologów firmy Pervoe Reshenie, według starych syberyjskich receptur. Mogą one być stosowane zarówno w saunach, łaźniach, jak i salonach kosmetycznych, ośrodkach SPA, a także w warunkach domowych dla codziennej pielęgnacji. Bania Agafii zawiera ponad 60 produktów przeznaczonych do pielęgnacji twarzy, ciała i włosów. To co czyni je wyjątkowymi jest wykorzystanie w 100% naturalnych składników, organicznych olei, ekstraktów, ekologicznych roślin, owoców i kwiatów, brak jakichkolwiek SLS, parabenów i olejów mineralnych. 


Dziś przychodzę do Was z recenzją chyba znanych już przez wszystkich maseczek Bania Agafii. Jako posiadaczka cery mieszanej ze skłonnością do niedoskonałości stawiam na maseczki, które dobrze oczyszczą moją skórą oraz ją nawilżą.


Moja przygoda z maseczkami tej serii zaczęła się od Błękitnej oczyszczającej maski z niebieską glinką i wyciągiem z bławatków. Produkt świetnie oczyszcza moją cerę, skutecznie reguluje wydzielenia sebum, skóra pozostaje matowa dłużej niż zwykle, co jest ogromnym plusem. Maseczka delikatnie wygładza skórę, nawilża ją oraz nadaję jej zdrowy wygląd. Nie podrażnia. Zgodnie z zaleceniem producenta trzymam ja na mojej twarzy około 10 minut. Przez ten czas nie dopuszczam do zaschnięcia maski (nie znoszę uczucia ściągnięcia skóry), dlatego spryskuję ją wodą. Jej zapach jest bardzo przyjemny, lekki.


Konsystencja jest lekko lejąca, dlatego radzę uważać przy nakładaniu, ale za to świetnie rozprowadza się ją na twarzy. Nie spływa z niej. 


Ekspresowa maska odświeżająca była drugą maseczką na jaką się skusiłam. Nie żałuję! :) Może zacznę od zapachu, bo to właśnie on urzekł mnie najbardziej. Wyraźne nuty mięty i ziół przemawiają do mnie w 100%. Maseczka doskonale sprawdziła się na mojej twarzy latem, ponieważ daje mocne uczucie chłodzenia, które działa bardzo relaksująco. Po zmyciu skóra staję się bardzo miękka, nawilżona, niesamowicie świeża i pełna blasku.


Ma żelową konsystencję, która nie stawia oporu przy zmywaniu. Z łatwością nakłada się ją na twarz.


Koleją maseczką jaką posiadam jest Witaminowa, fitoaktywna maska do twarzy, nazywana przeze mnie "dżemową", nie bez powodu! Żelowa, dość lejąca się konsystencja z dodatkiem malin, jagód i truskawek, nawilża i odżywia moją cerę. Maska posiada właściwości rozgrzewające, dlatego podczas aplikacji możemy dostrzec delikatne uczucie ciepła, które w żaden sposób nie wypływa negatywnie na moją cerę. Produkt nie zasycha, jest łatwy w zmywaniu.



Daurska, uspokajająca maska do twarzy. Poza prześlicznym, kwiatowym zapachem i minimalnym nawilżeniem skóry nie zauważyłam żadnych efektów działania. Według producenta ma za zadanie, nawilżać, usuwać podrażnienia, wygładzać, wyrównywać koloryt. Nie zauważyłam niczego takiego na mojej skórze twarzy podczas stosowania jej. 


Posiada żelową, lekko białawą konsystencję, która nie zasycha. nie sprawia problemu przy zmywaniu.


Ostatnią, moją ulubioną jest Dziegciowa, oczyszczająca maska do twarzy. Ma za zadanie głęboko oczyszczać skórę, otwierać pory, regulować wydzielanie sebum, łagodzić podrażnienia i właśnie to robi. Skóra po niej jest wyraźnie oczyszczona, delikatna i matowa. Pomaga w walce z niedoskonałościami delikatnie wysuszając je. 


Ma dość gęstą konsystencję, która utrudnia aplikację na twarzy. Mocno zsycha, lecz ja na to nie pozwalam, dlatego tak jak w przypadku niebieskiej maski spryskuję wodą. Aplikuję ją na około 10 minut. Jest dość oporna w zmywaniu. 



Bania Agafii w swoim asortymencie posada jeszcze dwie maski do twarzy, odmładzającą z mlekiem łosia oraz liftingująco-tonizującą. Nie miałam okazji jeszcze ich używać. Może któraś z Was je posiada? 

Podsumowując całość uważam, że maseczki są świetnymi produktami, które kuszą przede wszystkim swoim naturalnym składem, poręczną saszetką z zakręcanym "dziubkiem" ułatwiającym transport, czy samo przechowywanie. Za 100 ml produktu płacimy około 6-10 zł w zależności od rodzaju maski. W większości spełniają zapewnienia producenta. Na mojej cerze sprawdzają się świetnie, dlatego są częstym gościem na mojej twarzy. Nie dziwi mnie fakt popularności tych maseczek :) 

A Wy macie swoich ulubieńców? :)


11 komentarzy:

  1. Mam tylko niebieską oczyszczającą :) Ale Twój wpis sprawił że chcę tą "dżemową" :D ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego ja jeszcze ich nie miałam? :D Dziegciowa kusi mnie strasznie, mnóstwo osób zachwala jej działanie:)
    Pozdrawiam MyBlondHair!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz je wypróbować! Gwarantuje, że będziesz zadowolona :)

      Usuń
  3. Mam chyba ze 3 w swoich zapasach ale na razie nie miałam jeszcze okazji ich używać. Ciekawe czy u mnie się też dobrze sprawdzą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ich maseczki! :) Najbardziej witaminową!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wygrała dziegciowa, witaminową czasami mam ochotę zjeść, pachnie zabójczo :D

      Usuń
  5. Miałam właśnie zamówić kilka tych maseczek w drogerii internetowej razem z produktami Sylveco, ale w Drogerii Natura jest promocja właśnie na między innymi Sylveco i jak narazie wstrzymam się z zakupem maseczek. Jednak może to dobrze, bo mam kilka innych w zapasach. Chociaż jestem ciekawa jak na mnie zadziałają te maseczki. :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uważam, że warto spróbować chociaż jednej z nich :D Myślę, że również u Ciebie dobrze się sprawdzą ;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.