poniedziałek, 30 października 2017

Jak umilić jesienne, chłodne wieczory?

Hej! Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o tym w jaki sposób umilam sobie jesienne, zimne wieczory i co czyni każdy z nich wyjątkowym. Mianowicie chodzi tutaj o zapach, w ogromnej mierze to od niego zależy nasze samopoczucie. Jeden działa relaksująco inny uspokajająco, a jeszcze inny pobudzająco.

Pierwszy wosk Yankee Candle dostałam od koleżanki na święta Bożego Narodzenia. To była miłość od pierwszego wejrzenia, a raczej zapachu :P Wcześniej używałam olejków zapachowych, lecz wymagały pilnowania poziomu wody i szybko traciły swój zapach. Z woskami Yankee Candle jest zupełnie inaczej. Niewielkie tarty stopniowo przez około 8 godzin uwalniają swój zapach wypełniając wnętrze pomieszczenia.
Yankee Candle to nie tylko woski. W ich asortymencie znajdziemy, świece w trzech rozmiarach, dyfuzory, samplery, zapachy elektryczne, odświeżacze, zapachy do samochodu i woski, które posiadam i dziś poświęcam im mój post :)



Jak już wcześniej wspominałam moja przygoda z woskami Yankee Candle zaczęła się od bardzo świątecznego zapachu jakim jest Christmas Garland. 


Wyobraźcie sobie świeżo ściętą sosnę, która pojawiła się w waszym salonie tuż przed wigilią i czeka, aż zaczniecie wieszać na niej światełka i bombki. Tak właśnie pachnie ten wosk. W tamtym roku towarzyszył mi przy kolacji wigilijnej i stworzył niesamowicie świąteczny nastrój. Jest idealny w okresie świąt Bożego Narodzenia. Nuty zapachowe według producenta to świeżo ścięte drzewo sosnowe w połączeniu z cierpkością żurawiny.


Garden Sweet Pea kojarzy mi się z majowym spacerem, gdzie wszystkie kwiaty, drzewa kwitną, wszystko obudziło się do życia, a przed chwilką padał lekki chłodny deszczyk. Wyraźnie czuć w nim kwiatowo-owocowy zapach, dosyć słodki, ale nie drażniący. Wyczuwalne aromaty to groszek pachnący, gruszka, brzoskwinia, frezja oraz drzewo różane.



Festive Cocktail to bardzo słodki, lekko owocowy zapach. Najmniej przypadł mi do gustu. Nutami zapachowymi są  górskie jagody otoczone aromatem sosnowych gałązek.



Moim ulubieńcem stał się Pink Sands. Wyobraźcie sobie, że jesteście właśnie na wakacjach. Postanowiliście dziś podziwiać zachód słońca. Spacerujecie po piaszczystej plaży boso, wasze stopy delikatnie otulają morskie fale, wieje lekki wiatr. Właśnie tak kojarzy mi się ten zapach, zapach wakacji, zapach morskiej bryzy, słońca, piasku. Wyczuwalne aromaty to cytrusy, słodkie kwiaty oraz wanilia. Cudowne połączenie. 



Moją najnowszą zdobyczą jest Aloe Water. Według producenta wyczuwalne nuty to woda aloesowa i tak właśnie jest. Kojarzycie zapach napojów aloesowych? Tak pachnie ten wosk. Chociaż delikatnie wyczuwam też w tym zapachu lekką nutę owocu melona i arbuza. 



Na tym kończy się moja kolekcja wosków Yankee Candle. Woski można śmiało kruszyć i mieszać ze sobą tworząc niebanalne kompozycje zapachowe. Cena jednej takiej tarty to 9 zł. 
Mam w planach powiększyć moją kolekcję o kolejne zapachy, a może nawet produkty. Gdy tylko tak się stanie z pewnością pojawi się wpis na ten temat. 






Znacie, bądź używacie woski Yankee Candle? Może macie już swoich ulubieńców? Koniecznie podzielcie się swoją opinią w komentarzach ;) 



3 komentarze:

  1. Ja jeszcze nie miałam nigdy wosków. Jednak przymierzam się do ich zakupów:)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetna sprawa :) pozdrawiamy i zapraszamy :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.